Po co ci miłość? 4 sprawy do przemyślenia zanim wejdziesz w związek.

Po co ci miłość? 4 sprawy do przemyślenia zanim wejdziesz w związek.

Zanim odpłyniesz w oparach romansu, pożądania lub z radością ogłosisz wszystkim koleżankom, że masz chłopaka – przeczytaj to. Po co ci miłość? 4 sprawy do przemyślenia zanim wejdziesz w związek.

Nie będę cię przekonywać, że warto szukać miłości, zakochiwać się, szukać emocji opisywanych w książkach i tworzyć szczęśliwy związek na całe życie. Prawda jest taka, że mało kto może tego doświadczyć. Zrezygnuj ze złudzeń i daruj sobie komedie romantyczne.

Naukowcy wyliczyli, że średnio zakochujemy się dwa razy w życiu. Średnia to średnia. Pewnie są ludzie, którzy kochają się dziesięć razy w życiu, a inni nie doświadczą tego nigdy. A ty w której jesteś grupie?

A co ze szkolnymi miłościami, kolegami na studiach, w pracy? Co z bratem najlepszej przyjaciółki, o którym myślałaś po nocach? Czy to się liczy jako miłość, zakochanie? Czasem też trudno ocenić, co jest prawdziwym uczuciem, a co zwykłym pożądaniem lub przyjaźnią. Dopiero z perspektywy czasu można ocenić, co mieściło się w definicji miłości. Wiele osób buduje związki myląc pożądanie, przyjaźń, sympatię lub przywiązanie z uczuciami, a później są zobowiązania, kredyt, dzieci i jakoś tak życie leci, póki coś się nie popsuje. A po traumatycznym rozstaniu wchodzą w kolejny związek.

Inni naukowcy wyliczyli, że stan zakochania trwa średnio dwa lata i jest to czas, potrzebny parze do nawiązania znajomości, spłodzenia dziecka i początkowej pomocy partnerce w opiece nad dzieckiem. Po tym czasie emocje wygasają, mężczyzna jest gotowy do nowego związku, a kobieta jest w stanie poradzić sobie z dzieckiem przy wsparciu stada, czyli dziadków, ciotek… Nawet jak już jesteś w grupie osób, które dostąpią szczęścia bycia zakochanym i może nawet z wzajemnością – wasze uczucia i tak wygasną.

A ty od dziecka oglądasz komedie romantyczne, bajki zakończone happy endem i nawet w szkole uczysz się o zakochanym Werterze z romantycznej powiastki. I nie ma znaczenia, czy jesteś kobietą, czy mężczyzną. Wszyscy jesteśmy karmieni tymi samymi wizjami miłości.

Po co ci miłość?

Bo tak zostaliśmy zaprogramowani przez naturę. Bo jesteśmy zwierzętami stadnymi i chcemy mieć oparcie w bliskiej osobie. Antropolog kulturowy Margaret Mead napisała, że

„Jedną z najstarszych ludzkich potrzeb jest mieć kogoś, kto zastanawia się, gdzie jesteśmy, kiedy nie wracamy wieczorem do domu.”

Jesteśmy zwierzętami, które rodzą się i wychowują w stadach. Potrzebujemy innych ludzi. Natura pcha nas do prokreacji, instynkt rodzicielski motywuje do opieki nad dzieckiem. A to wszystko wymaga drugiej osoby. Dlatego szukamy partnera. A skąd mamy wiedzieć, czy to jest odpowiedni partner? Zakładamy, że jak połączą nas uczucia to, znaczy, że partner jest odpowiedni i związek przetrwa. Niestety nasza kultura, wielowiekowa literatura i sztuka wykreowały wizerunek miłości romantycznej, pełnej uniesień, szaleńczych uczuć aż po grób. Stworzyły wizję uczuć, które codziennie przyprawiają o zawrót głowy, nieziemski seks, a nawet ludzi, którzy są gotowi oddać życie  w imię miłości.

Mając takie wyobrażenia stykamy się z rzeczywistością. Oczekujemy od drugiej osoby zachowania na wzór tego z literatury i filmów. A ta druga połówka wcale tego nie czuje, wieczorami siada przed komputerem lub TV i chce mieć święty spokój, a ty oczekujesz kwiatów, zachwytów i masażu stóp. My też nie jesteśmy zdolne do wielu poświęceń i pewnie nie masz zamiaru codziennie uprawiać szybkiego seksu bez gry wstępnej, w przerwie pomiędzy powrotem z pracy, a grą komputerową. Tak powstaje dysonans pomiędzy wyobrażeniami, a rzeczywistością. Myślisz wtedy, „gdybym znalazła prawdziwa miłość byłoby inaczej.”

Nie. Byłoby dokładnie tak samo. Po pierwszych zachwytach i uniesieniach, ludzie przyzwyczajają się do siebie, żyją zwyczajnym życiem i zwyczajnie się zachowują. To naturalne. Początkowy stan zakochania jest potrzebny do spłodzenia dziecka. Oszukujemy naturę i dziecko w wielu przypadkach nie pojawia się, emocje opadają i mniej więcej pod dwóch latach otwieramy oczy i związek przechodzi kryzys.

  1. Nie zakładaj, że znajdziesz idealnego chłopaka, męża. Czy ty jesteś idealna? Tak serio? Nie zakładaj, że jak się zakochasz to idylla będzie trwała wiecznie. Życie się zmienia, ludzie się zmieniają, okoliczności życiowe wymuszają na nich nowe decyzje, na które często nie są gotowi. Dlatego nie bądź naiwna, randkowanie i czułe słówka nie będą trwać wiecznie.
  2. Zejdź na ziemie i postaraj się poznawać swojego chłopaka takim jaki jest, bez romantycznych uniesień, bez sztucznych randkowych sytuacji podczas których jesteście najlepszymi wersjami siebie. Obserwuj go w codziennych sytuacjach, jak radzi sobie z problemami, jakie ma relacje z innymi ludźmi. Tak jak traktuje innych ludzi, będzie traktował również ciebie jak już minął pierwsze zachwyty.  
  3. Zrozum, że partner życiowy wcale nie musi być miłością od pierwszego spojrzenia, a ni nawet drugiego. Jeśli masz osobę, którą kochasz i udało się wam stworzyć szczęśliwy związek to wygrałaś życie! Niestety, nie wszyscy maja taki przywilej i po czasie dochodzą do wniosku, że wystarczy im dobry przyjaciel. Czy to źle? Nie! Wiele związków zaczyna się od przyjaźni. Wiele związków na początku nie rokowało na szczęśliwe wspólne życie. Odrzuć mit miłości od pierwszego wejrzenia i postaraj się poznawać ludzi i odkrywać w nich dobre strony.
  4. Nie daj się zaślepić pożądaniu. Poznałaś super gościa, z którym nadajecie na tych samych falach. Cudownie. Na początku zamroczona nadzieją i zauroczeniem nie jesteś w stanie ocenić, czy jest godny zaufania. Bądź ostrożna i nie dawaj mu numeru pin do swojego konta. Spokojnie poczekaj kilka miesięcy i obserwuj go zanim zdecydujesz się na poważniejsze decyzje.  

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

CommentLuv badge